Maciej
5 sierpnia, 2026
Zanim na teren wjadą ciężkie maszyny i zrównają ten kawał historii z ziemią, musiałem tam wpaść z aparatem. Jeśli śledzicie to, co robię, doskonale wiecie, że nie kręcą mnie cukierkowe, turystyczne widoczki. Szukam konkretu i surowego klimatu. Dlatego ten znikający z mapy obiekt był dla mnie absolutnie obowiązkowym przystankiem.
W tym wpisie zostawiam Wam galerię, która po prostu dokumentuje to miejsce na chwilę przed jego wielką i ostateczną przebudową. Zero upiększania, sama architektoniczna, brutalna prawda. Żeby zachować, to co było.
Mój fotograficzny projekt dokumentalny to w dużej mierze podróż przez miejsca, które codziennie, w pośpiechu mijamy, a nad którymi rzadko się pochylamy. Szukam w nich refleksji i tej specyficznej nostalgii. Grudziądzki dworzec pasował do tej układanki jak ulał. To klasyczny, wręcz podręcznikowy przykład polskiej infrastruktury, w której czas po prostu stanął w miejscu.
Kiedy wchodzę do takich budynków, interesują mnie detale. Na zdjęciach poniżej znajdziecie dokładnie to, co buduje ich klimat:
Szorstki, oryginalny beton, który opowiada historię kilku minionych dekad.
Potężne przeszklenia, przez które wlewa się światło, rysując geometryczne, ostre linie.
Wszechobecną pustkę i uczucie czekania na to, co ostatecznie i tak nadejdzie.
Na co dzień zajmuję się fotografią wnętrz i architektury, więc widzę mnóstwo świetnych, nowoczesnych i bardzo sterylnych projektów. Są jasne, przemyślane, ale czasem brakuje im tego zadziornego, surowego charakteru. Modernistyczne molochy po prostu mają w sobie „to coś”. Zależało mi, żeby te kadry przetrwały w sieci, kiedy sam budynek będzie już wyłącznie wspomnieniem. To ostatecznie dokument, nie ustawiana sesja pod magazyn modowy.
W każdym razie, koncert był przepełniony radością, a wszyscy świetnie się bawili. Na koniec wieczoru, Krzysztof, jak przystało na prawdziwego gwiazdora, pozował do zdjęć z fanami i sprzedawał swoje płyty.
Dworzec w Grudziądzu, który widzicie na kadrach, wyrósł tutaj w latach 1963–1965. Za ten śmiały i nowoczesny projekt odpowiadał architekt Zbigniew Czekanowski. Nowa bryła musiała powstać, bo stary, mocno zdobiony i neogotycki dworzec został praktycznie zrównany z ziemią w 1945 roku.
Wtedy, w latach 60., nowy dworzec oddawano do użytku z wielką pompą. Miał być symbolem postępu i nowoczesności z okazji 900-lecia Grudziądza. I trzeba przyznać, że ten otwarty, w pełni przeszklony, jasny hol robił kolosalne wrażenie. To był architektoniczny skok w przyszłość.
Z biegiem lat, wiadomo –dworzec w Grudziądzu mocno dostał w kość od życia. Brakowało kasy na remonty, a najgorszą rzeczą, jaka go spotkała, było przemalowanie fragmentów elewacji na jaskrawy, żółty kolor. To kompletnie zabiło szary, powściągliwy zamysł pierwotnego modernizmu.
Na szczęście historycy sztuki i architekci szybko przypomnieli sobie o jego gigantycznej wartości. W 2021 roku budynek dworca oficjalnie wylądował w wojewódzkim rejestrze zabytków. To tylko potwierdza, że mieliśmy do czynienia z niesamowicie unikalną formą na mapie Polski.
Dlaczego pojechałem wykonać te zdjęcia? Od strony mojego fotograficznego warsztatu ta sesja to była świetna zabawa z perspektywą. Monumentalne tafle szkła w głównym holu rzucały mocne, kontrastowe cienie na oryginalne kamienne okładziny i stare detale w poczekalni. Fotografowanie tej przestrzeni, wiedząc, że to jedno z ostatnich spojrzeń na nią w takiej formie, dodawało do całego procesu mnóstwo wspomnianej wcześniej nostalgii.
Przebudowa dworca pewnie już niedługo, zostawiam Was z pełnym reportażem. Mapa Grudziądza będzie bardziej pusta i mniej oryginalna. Obejrzyjcie te kadry i dajcie znać w komentarzach na moich socialach, czy też czujecie ten chłodny, ale piękny klimat.
Wykonuję zdjęcia wnętrz i nieruchomości, reportaże fotograficzne, zdjęcia reklamowe, Fotografie biznesowe i portretowe.
Masz pytania? pisz śmiało!